to cudo zwane Ejlat położone jest na samym końcu Kraju , ma kamienista plażę . kiedy jechałam , poradzono mi abym koniecznie zabrała plastikowe sandału na plażę.Obłęd , kamyki weszły do środka i było jeszcze gorzej niż na bosaka. To też był powód dla którego wolałam przebywać w hotelowym basenie.
Miasto to leży nad Morzem Czerwonym i z oddali widać Egipt.Można tu też się wybrać do Jordanii.
Powietrze jest bardzo suche i gorące40-50 stopni. Tel Aviv jest bardzo wilgotny, więc po przyjeżdzie do Ejlatu miałam wrażenie jakby gorące igły parzyły mnie.
Pisałam już, że to miasto hoteli ,ale też pobudowano tu "Park Marina" -widać na na ostatnim zdjęciu-trochę oddalone od miasta, można pojechać autobusem lub popłynąć stateczkiem.Ja wybrałam to drugie.Stateczek miał przezroczyste dno, aby podziwiać rafy koralowe lub okazy rybne. W rzeczywistości, żadnej dużej ryby nie widziałam, a rafy koralowe dopiero zaczynały rosnąć .No, ale dopłynęłam do Parku Marina a tam , przepiękne akwarium i kino , gdzie można było zwiedzić podwodny świat, oglądając film w 3D.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz