Witam,
czuje potrzebę opowiedzenia Wam o Izraelu i ludziach poznanych tam.Jak wiecie, każdy Żyd ma prawo zamieszkać w Izraelu.Więc po 1948 roku kraj ten zapełniał się ludnością z całego świata. To wiecie, ale nie wiecie, że każdy po zejściu na rodzinną ziemię musiał zmienić swoje imię na hebrajskie. Teraz nazywały się Ilana, Ruti, Malka - już nie Kasia czy Halina. Tysiące ludzi bez mieszkań . Ludzie mieszkali w namiotach, dopiero sami musieli budować sobie domy, uczyć się języka hebrajskiego / opowiadała starsza Pani- dzieciaki biegały za mną krzycząc" mów po hebrajsku, mów po hebrajsku'/.
i wspomnienie Pana- wiesz co jadłem. Co? chleb z pomarańczą i był pyszny i... był.Początki były tragiczne, piach, upał, upał, ale i ogrody cytrusowe, które pachniały bosko na cały Tel Aviv i sprzyjały pierwszym randką .Słuchałam jak opowiadali o swoim życiu, lubiłam słuchać, mówili piękna polszczyzną , mimo tylu lat tam pobytu. Zawsze gdzie jestem, lubię poznawać ludzi i ich życie codzienne.Dzielę ludzi na dobrych i na złych, nie na czarnych, białych czy żółtych.Opowiem Wam o nich..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz