sobota, 8 października 2011

TOSKANIA






PIENZA


to kolejne miasto jakie odwiedziliśmy. Jak mówią przewodniki , jest to perełka renesansowej urbanistyki,swoje piękno i nazwę zawdzięcza Piusowi II, który z niej pochodził. Miasto prawie nie zmieniło się od XV wieku.

Mnie ujęło cudowną energią, jakąś lekkością, uroczymi uliczkami, sklepikami.Uroku dodawały ustawiane na Placu Piusa II gęsi, jak się okazało nagroda dla zwycięzców biegu na 5km. Teraz cieszyły oczy dzieciaków a potem...








środa, 5 października 2011

SAN GIMIGNANO

Na pierwszą wycieczkę z naszego campingu w Toskanii wybraliśmy San Gimignano.
Piękne, średniowieczne z XIIw. miasto położone na szczycie  / 334 m / wzgórza , otoczone kamiennym murem, robi niesamowite wrażenie, wielkością, trwałością i tym, że to miasto żyje po dziś dzień. U Jego stóp  roztacza się bajeczny krajobraz.

Pełno sklepików i lodziarni . Tu właśnie jem najlepsze lody na świecie.Tak ,tak, tytuł przyznano w 2008 i 2009, ale myślę że i dziś są najlepsze.

sobota, 1 października 2011

TOSKANIA

Figline  Valdarno,



 urocze miasteczko w Toskanii w regionie Chianti / wina /, przywitało nas o 9:00, ale my pojechaliśmy na wzgórze u którego podnóża Ono było. Na samym szczycie rozpościerał się ogromny camping. Uroczy jak się okazało i samowystarczalny - sklepy, restauracje, baseny dla dzieci i dorosłych, sauna, jakuzzi, siłownia. Po prostu spełniało potrzeby każdego. Dodam jeszcze że pełno w nim było Polaków z dziećmi.W okół niego rosną drzewa oliwne ,  nie był widoczny z dołu.Na campingu starannie dobrana roślinność cieszyła oko.


 Domki maksymalnie wyposażone , nawet w naczynia
 Spacer do miasteczka to prawie godzina, ale warto, jedna stroma uliczka z domami szczelnie zamkniętymi żaluzjami, upał, wszystko sprawiało wrażenie - nikt tu nie mieszka. Cudownie. Po drodze zaciekawił mnie tutejszy cmentarz.Niezbyt duży, bardzo skromne nagrobki, ale nawet nie to. zaciekawiły mnie "domy" z urnami, naprawdę wyglądały jak małe miasteczko, szczególnie w nocy -były pełne świateł. W dzień okazało się, że przy każdej pali się elektryczne światełko. Nie widziałam świec. Całość przytulna, skromna. z małą kapliczką.



 Wrócę jeszcze do campingu. Podobała mi się jeszcze dbałość o psy i o dzieci.
Zobaczcie sami czy nie urocze?




Camping stał się naszą bazą . Miejsce sprawiło że było blisko do San Gimignano, Certaldo, Pienzy, Sieny, Pistoii, Pizy, Anghiary, Florencji i choć daleko ale musowo do Rzymu. Opowiem co widziałam.




piątek, 30 września 2011

Toskania



WYCIECZKA  DO  TOSKANII


Wyjazd do Toskanii rozpoczęliśmy  z  Zakopanego. Była połowa września 2011 , przyjechałam z Warszawy rankiem.  Zakopane przywitało mnie piękną pogodą, słońce, ciepło i Giewont widziany z każdej strony.I te chaty góralskie coraz piękniejsze. Bajka , po prostu bajka. Sama przyjemność  być tu i patrzeć. Szkoda że mało czasu . Po południu wyjeżdżamy  do Toskanii.
Autobus  kieruje się do granicy ze Słowacją. Punkt graniczny / skromny zresztą/ , opuszczony , bez żywej duszy, choćby żołnierz, policjant, nikogo. Tylko domy inne, koniec  chat góralskich. Domki jednorodzinne jak z pod Warszawy. Jesteśmy  na Słowacji.
Za szybą  autobusu  prześlizguje  równie piękny jak nasz krajobraz .Górzysty teren , zieleń i te zamki na szczytach gór . Szczególnie piękny Zamek Orawski .Niestety mogłam tylko oko nacieszyć , bo w pędzącym autobusie moim aparatem trudno było zrobić czytelne zdjęcie. Był już wieczór  kiedy mijaliśmy obwodnicą Bratysławę .Przepyszny widok rozświetlonego miasta  i wspaniałego Zamku Bratysławskiego górującego nad miastem. Za chwilę byliśmy już w Austrii .Stacja benzynowa, gdzie wyszliśmy na siusiu była tuż przy granicy. Kiedyś  solidna,dzielnie broniąca dostępu do lepszego świata, dziś opuszczona , cicha.  Tylko napisy w j. niemieckim na sklepiku stacji mówią nam, że właśnie jesteśmy w Austrii. Kierowców mamy doskonałych, autobus jedzie cicho i szybko, tylko postoje na papierosa i toaletę dają nam orientacje  gdzie jesteśmy. Cisza, spokój, beztroska, żadnych zatrzymań , pytań. W mojej emeryckiej głowie zaświtała myśl- to ta dobra strona wolności- spokój.
Ale natychmiast przyszła druga myśl- wolności gdzie każdy może bez przeszkód wyjechać za chlebem, bo ta wolność zabrała nam pracę.
Było ok. trzeciej  w nocy kiedy zatrzymaliśmy się na granicy Włoskiej. O ile przy poprzednich granicach sklepiki z barkiem były do siebie podobne wielkością  i skromnością,  to tu nagle  wszystko było duże, wielkie czekolady, upominki i  makarony –muszle ogromne. Mocne światło, zapach ciasta rozbudziły nas ,a nawet niektórych zachęciły do wypicia kawy. Byliśmy w Kraju przeznaczenia , ale do miejsca przeznaczenia dzieliło nas jeszcze 6 godzin.cdn.

niedziela, 21 sierpnia 2011

Arik Einstein

Arik Einstein , najbardziej popularny piosenkarz  w Izraelu. Specjalista od ballad.Posłuchajcie sami.