WYCIECZKA DO TOSKANII
Wyjazd do Toskanii rozpoczęliśmy z Zakopanego. Była połowa września 2011 , przyjechałam z Warszawy rankiem. Zakopane przywitało mnie piękną pogodą, słońce, ciepło i Giewont widziany z każdej strony.I te chaty góralskie coraz piękniejsze. Bajka , po prostu bajka. Sama przyjemność być tu i patrzeć. Szkoda że mało czasu . Po południu wyjeżdżamy do Toskanii.
Autobus kieruje się do granicy ze Słowacją. Punkt graniczny / skromny zresztą/ , opuszczony , bez żywej duszy, choćby żołnierz, policjant, nikogo. Tylko domy inne, koniec chat góralskich. Domki jednorodzinne jak z pod Warszawy. Jesteśmy na Słowacji.
Za szybą autobusu prześlizguje równie piękny jak nasz krajobraz .Górzysty teren , zieleń i te zamki na szczytach gór . Szczególnie piękny Zamek Orawski .Niestety mogłam tylko oko nacieszyć , bo w pędzącym autobusie moim aparatem trudno było zrobić czytelne zdjęcie. Był już wieczór kiedy mijaliśmy obwodnicą Bratysławę .Przepyszny widok rozświetlonego miasta i wspaniałego Zamku Bratysławskiego górującego nad miastem. Za chwilę byliśmy już w Austrii .Stacja benzynowa, gdzie wyszliśmy na siusiu była tuż przy granicy. Kiedyś solidna,dzielnie broniąca dostępu do lepszego świata, dziś opuszczona , cicha. Tylko napisy w j. niemieckim na sklepiku stacji mówią nam, że właśnie jesteśmy w Austrii. Kierowców mamy doskonałych, autobus jedzie cicho i szybko, tylko postoje na papierosa i toaletę dają nam orientacje gdzie jesteśmy. Cisza, spokój, beztroska, żadnych zatrzymań , pytań. W mojej emeryckiej głowie zaświtała myśl- to ta dobra strona wolności- spokój.
Ale natychmiast przyszła druga myśl- wolności gdzie każdy może bez przeszkód wyjechać za chlebem, bo ta wolność zabrała nam pracę.
Było ok. trzeciej w nocy kiedy zatrzymaliśmy się na granicy Włoskiej. O ile przy poprzednich granicach sklepiki z barkiem były do siebie podobne wielkością i skromnością, to tu nagle wszystko było duże, wielkie czekolady, upominki i makarony –muszle ogromne. Mocne światło, zapach ciasta rozbudziły nas ,a nawet niektórych zachęciły do wypicia kawy. Byliśmy w Kraju przeznaczenia , ale do miejsca przeznaczenia dzieliło nas jeszcze 6 godzin.cdn.